Archive for category krytyka
Serial serialowi nierówny
Miłośników seriali niewątpliwie u Nas – w Polsce – ostatnio przybyło. Oczywiście nie mam na myśli zwiększającej się oglądalności polskich szmelców pokroju Klanu czy Barw Szczęścia o ile można o takim zjawisku w ogóle mówić w przypadku tych produkcji.
Pisząc o miłośnikach seriali – serialomaniakach – chodzi mi o osoby, które wybierają dzieła pochodzące głównie z za Wielkiej Wody. Nie, nie twierdzę, iż produkcje telewizyjne USA są lepsze od rodzimych tylko dla tego, że są “zachodnie” – one są najzwyczajniej w świecie stworzone z pomysłem, ciekawym scenariuszem i przede wszystkim większość nie jest klonami jednego wzorca jak ma to miejsce u Nas, Klan niczym nie różni się od Barw Szczęścia, Na Wspólnej, M jak Miłość i kilku innych mających swoje miejsce w ramówkach TVNu i Polsatu, a których nazwy nawet nie zapadły mi w pamięci. To jest nudne, tego nie oglądam.
Są też wyjątki, Polskie seriale poprawnie zrealizowane, są to dla przykładu: Czas Honoru czy chociażby 13 Posterunek i Świat Według Kiepskich. Pierwszego tytułu wychwalać nie muszę, o dwóch pozostałych pozwolę sobie napisać kilka słów. Bez wątpienia komediowe przygody niezbyt rozgarniętych policjantów i perypetie mieszkańców szarej polskiej kamienicy wybierają się z tego nudnego schematu zwykłego serialu o zwykłych ludziach. Każdy bohater ma wyraźnie odmienny charakter, który zapada w pamięci oraz fabuła, zwykle bardzo prymitywna to jednak pozwala oderwać się trochę od codzienności, a to się liczy prawda?
Nie rozumiem fenomenu gadającego kota
O Talking Tom Cat – aplikacji/grze z Android Market myślę, że słyszał już każdy, kto ma pojęcie co to AM i Android. Aplikacja umożliwiająca rozmowę z kotem, który powtarza swoim głosem wszystko co usłyszy od nas została pobrana już grubo ponad 10 000 000 razy oraz posiada 375 963 opinie w sklepie Google.
Nie potrafię jednak rozwikłać tajemnicy tego sukcesu programistów ze studia Outfit 7 odpowiedzialnego za Kota Toma. Gra wyłapuje dźwięki otoczenia, czyli nasz głos, a następnie przetwarza go w taki sposób, że odnosimy wrażenie iż mówi to kot. Sprytne. Ale po co to komu? Są ciekawsze zabijacze czasu – chociażby Unblock Me.
Odnoszę wrażenie, że uciechę z Toma mają Ci, których może nikt nie chce słuchać. Kot z aplikacji wyboru nie ma, robi to i nawet powtarza za swoim „panem”. Posiadacze nowego iPhone 4S mogą jeszcze od biedy, z braku rozmówców dyskutować z Siri – na każde pytanie odpowie chociaż nie koniecznie tak, jak zrobiłby to żywy kompan do rozmowy. Niewątpliwie to lepsze od rozmowy „do lustra” z kotem, który potrafi jedynie powtarzać.
W sumie lepszym pomysłem, chociaż działającym na tej samej zasadzie mogłaby być wersja Talking „tu wstaw imię” Parrot – z wiadomych przyczyn.
Jeżeli mimo wszystko chcesz odbijać swoje słowa od sierściucha to nic nie stoi na przeszkodzie by ściągnąć tą aplikacje. Link pod obrazkiem poniżej zaprowadzi Cię do wersji Talking Tom Cat 2 FREE:
Gorilla Glass – ile ochrony daje w rzeczywistości?
Ekrany w dzisiejszych smartfonach to jedne z najważniejszych elementów ich budowy i na ten temat dyskutować nie trzeba, większość tak powie. Poprzez ekran (dotykowy) obsługujemy urządzenie i to on powinien być z jak najwyższej półki. Czy tak jest w rzeczywistości?
HTC Mozart, którego posiadam stosunkowo krótki czas nabawił się jednej rysy, mimo zapewnień o wykorzystaniu Gorilla Glass do ochrony ekranu. Pierwsza rysa boli najbardziej. Oby nie było następnych, ale nie o tym mowa.
Testując Mozarta kilka razy świadomie rysowałem jego ekran ostrym nożem, kluczem czy monetami i żadna z tych morderczych praktyk dla większości tańszych telefonów nie zrobiła wrażenia na ekranie Gorilla zastosowanego w HTC. Tak wytrzymała powłoka ochronna powinna dawać użytkownikowi pewność, że podczas normalnego używania sprzęt nie będzie się nadmiernie niszczył. Tak być powinno… Czytaj resztę wpisu »
Synchronizacja kontaktów Google i WP7 nie istnieje
Posted by mefioso in krytyka, windows phone on 27 Grudzień 2011
Windows Phone mimo banalnie prostego w obsłudze interfejsu Metro ma w sobie coś uporczywie mnie irytującego. Korzystając z Androida, wszystkie kontakty, maile i całą bazę ludzi, z którymi utrzymuję bądź utrzymywałem stosunki korespondencyjne magazynowałem na koncie Google.
Testując HTC 7 Mozart (Orange) miałem problem z poprawną synchronizacją bazy kontaktów. Mimo poprawnie wprowadzonych danych dot. Mojego konta Gmail, połowa kontaktów nie miała w sobie numerów telefonów i maili. Kilka razy przywracałem HTC do stanu fabrycznego, a następnie konfigurowałem wszystko od nowa. Bezskutecznie. Kilka razy nawet sprawdzałem na PC stan uporządkowania kontaktów w Google Mail. Porządek był nienaganny. Ręce mi opadły. W sieci spotkałem się kilka razy z tym problemem, niestety wszyscy pozostali z nim sami. Brak było działającego sposobu na ten bug.
Już zakończył się okres testów HTC Mozart, a to czy zostanie on ze mną na dłużej okaże się 30 grudnia, to ja nie odpuszczę sobie tego, by znaleźć przyczynę i rozwiązanie braku uzupełnienia wpisów w książce adresowej o numery telefonów.
Jeżeli nie ma rozwiązania tego problemu to nie wyobrażam sobie korzystania na co dzień z WP Mango.
Ktoś również miał do czynienia z czymś takim? Znalazł ktoś rzetelne wytłumaczenie tego problemu?
Największa zaleta Androida jest jego najpoważniejszą wadą
Największa zaleta ekosystemu Android’a jest jego największą wadą. Paradoks. Otwartość Androida jest głównym powodem dla wielu decydujących się na zakup urządzenia z właśnie tym systemem. Niczym nieograniczona swoboda instalacji przeróżnych aplikacji pochodzących nie zawsze z pewnego źródła oraz łatwy do uzyskania dostęp do plików systemowych poprzez metodę ROOTowania, która trwa 5 min jest magnesem dla użytkowników poszukujących smartfona, którego mogą kontrolować w każdym calu i nadawać mu swój niepowtarzalny charakter. W żadnym innym konkurencyjnym OS nie ma takiej swobody.
Apple w swoich produktach stosuje ścisłą kontrolę nad tym, co posiadacze iPhone’a lub iPoda Touch mogą w nich „namieszać”. Podobnie ma się sprawa Windows Phone 7, gdzie Microsoft chce nawet ścigać tych, którzy łamią system. Są to podręcznikowe przykłady zamkniętych systemów operacyjnych, w których użytkownik nie ma dłubać, tylko ich używać jedynie w taki sposób, w jaki przewidział producent.





Najnowsze komentarze